Yoga
         
         
Niektórym kojarzy się z surową ascezą i wielogodzinnym trwaniem w wymyślnych pozach. Czymś, na co w dzisiejszym, pędzącym w zawrotnym tempie świecie, zupełnie nie ma miejsca. Ale czy na pewno? Czy nie przydałaby się chwila wyciszenia, oderwania od otaczającego gwaru, i wsłuchanie się w siebie? To właśnie daje joga. Aby odczuć wewnętrzną harmonię, jaka przynosi jej praktykowanie, wcale nie trzeba poświęcać tak wiele. Zmęczeni codzienną gonitwą zatracamy świadomość własnego ciała, a nieustanna pogoń za własnymi myślami sprawia, że stajemy się coraz bardziej spięci i zestresowani. Jednym z najskuteczniejszych lekarstw na takie bolączki jest właśnie joga. Poprzez ćwiczenia fizyczne zwane asanami, relaksacje oraz trening oddechu pomaga ona pozbyć się fizycznych i psychicznych skutków stresu. A co najważniejsze, jej podstawowe zasady są niezwykle proste. Chcąc zrobić coś dla siebie, dobrze jest zacząć ćwiczyć jogę, bo wnosi ona wiele zmian w proste, życiowe czynności.
         
Joga jest jednym z sześciu ortodoksyjnych systemów filozofii indyjskiej. Jest ponadczasową, praktyczna nauką, rozwijającą się przez tysiąclecia i zajmującą się fizycznym, moralnym, psychicznym i duchowym zdrowiem człowieka jako całości.
         
Słowo joga /yoga/ pochodzi od sanskryckiego rdzenia yuj i znaczy: wiązać, łączyć, przywiązywać, nakładać jarzmo, kierować i skupiać na czymś uwagę, używać i stosować. Oznacza też połączenie i zjednoczenie. W pierwotnym znaczeniu oznaczało to całkowite połączenie woli człowieka z wolą Boga. Mahadev Desai pisał: „joga jest związana ze wszystkimi siłami ciała, umysłu i duszy z Bogiem; wymaga poddania dyscyplinie intelektu, emocji i woli oraz oznacza duchową równowagę pozwalającą odnosić się do wszystkich aspektów życia z równym spokojem”. Śri Krşna wyjaśniał, że „istota jogi polega na uwolnieniu nas od kontaktu z cierpieniem i smutkiem”. Najwybitniejszy współcześnie działający nauczyciel jogi, B. K. S. Iyengar, porównuje jogę do oszlifowanego diamentu, w którym tak jak każda ścianka odbija światło innej barwy, tak słowo joga wyrażać może różne odcienie znaczeń i odzwierciedlać różnorodność ludzkich usiłowań podejmowanych w celu uzyskania wewnętrznego spokoju i szczęścia.
         
Joga praktykowana przez Iyengara jest ofiarowaniem się samego człowieka, czystego ciałem i umysłem, z zogniskowaną uwagą i wolą, wyniesionego na szczyty własnych możliwości. Jest to idealna technika zapobiegająca fizycznym i psychicznym chorobom, ogólnie chroniąca ciało, rozwijająca poczucie niezależności i zaufania do siebie. Z samej swej natury jest nierozerwalnie związana z uniwersalnymi prawami szacunku dla życia, prawdy i cierpliwości, które są niezbędnymi czynnikami w wypracowaniu spokojnego oddechu, zrównoważonego umysłu i nieugiętej woli. W tym właśnie tkwią moralne wartości jogi. Dlatego wymaga ona wysiłku, angażując i kształtując całą istotę ludzką.
         
Organizm człowieka można porównać do doskonałego instrumentu muzycznego, który nieprawidłowo używany trwale się rozstraja. Jedne grupy naszych mięśni są zbyt napięte i potrzebują rozluźnienia, rozciągnięcia i „rozmrożenia”. Inne, zbyt wiotkie, trzeba wzmocnić. Nauczanie jogi to w pewnym sensie genialne strojenie tego instrumentu. To praktyka, która rozpoczyna się od przywracania równowagi mięśniom, by po pewnym czasie spontanicznie pogłębić oddech i uczynić go lżejszym. W ramach dostrojonej struktury ciała organy wewnętrzne odzyskują naturalną energię i życie. Uspokaja się również umysł, miedzy innymi dlatego, że otrzymuje od ciała coraz bardziej harmonijne sygnały. Praktykowanie jogi przywraca więc poczucie miary i proporcji. Sprowadzeni do własnego ciała, naszego pierwszego instrumentu, uczymy się na nim grać, próbując wydobyć maksymalny rezonans i harmonię...
         
         
         
         
         
         
         
/na podstawie:
         
         
         
         
         
         
         
B.K.S. Iyengar „Światło jogi”
         
         
         
         
         
         
         
„Joga” w: „Wróżka” wydanie specjalne 4/2006/